26 lipca 2009

Zasluzony, pracowity urlop nad poludniowymi morzami...


Od 1 lipca jestem poza Wielkim Zlym Miastem, pracowicie spedzajac wakacje z rodzina. Dostep do internetu mam ograniczony, i za bardzo nie ma czasu na publikowanie nowych postow, niemniej w miare mozliwosci zapisuje wszystko, i po powrocie do Szanghaju bede sukcesywnie wstawial relacje z pobytu tutaj, a dzieje sie wiele.

Wracam okolo 10 sierpnia, wiec zapraszam starych i nowych gosci do czytania nowych postow na blogu po tym terminie!

4 komentarze:

shablog.pl pisze...

Ostatnio trochę wypytuję o Sanye... warto... oczywiście w stosunku do wyboru jaki jest na wyciągnięcie ręki?

YLK pisze...

Pytasz czy warto czy konstatujesz ze warto? Dotychczas bylismy w Sanya trzy razy, w sumie ponad 3 miesiace, miejsce jest swietne na relaks - morze, basen, swieze powietrze, tropiki, egzotyka. Jednak podczas ostatniego pobytu zaczelo nam sie najnormalniej nudzic, wiec zrobilismy sobie kilka wypadow w interior - i bylo warto... Wiec warto...
To cos zupelnie innego niz okolice Szanghaju, ktore do tropikow nie naleza przeciez. Wiec tym bardziej warto...:)

ssirk pisze...

Raczej pytałem czy warto. Głównie chodziło mi o różnicę w wyborze: ucieczka poza Chiny czy właśnie Sanya... biorąc pod uwagę, iż jestem tutaj niedługo.

YLK pisze...

Odpisuje po bardzo dlugim czasie, bo nie moglem znalezc efektywnego sposobu, zeby wejsc na mojego bloga - Blogspot, jak wiesz, jest zablokowany w Chinach.
Pytanie jak najbardziej sensowne - wiele osob woli jechac do Tajlandii, na Filipiny czy do Indonezji. Mnie jakos za bardzo poza Chiny nie ciagnelo, wiec nie potrafie poradzic, co lepsze, ale od znajomych slyszalem, ze Sanya jeszcze musi troche popracowac, zeby dorownac znanym nadmorskim osrodkom wypoczynkowym w Azji Pld-Wsch.